obraz27.gif
Słownik staropolskiHistoriaMusztraCiekawostkiKulinariaPieśniInformacje rekrutacyjne
Pompa funebris PDF Drukuj Email
Wpisany przez Maciej Waligóra   
poniedziałek, 21 listopada 2016 07:49

Przypominający teatralne widowisko szlachecki ceremoniał funeralny, nazywany pompa funebris (łac. uroczysty ceremoniał pogrzebowy), budził zdumienie podróżujących po Polsce cudzoziemców. Przygotowanie do pogrzebu, wraz z wysłaniem wieści o zgonie, przyjmowanie zjeżdżających na uroczystość gości, trwało kilka miesięcy (niekiedy rok !).

Nic też dziwnego, że nieboszczyka, wystawianego najpierw na marach, należało -  mimo stosownych zabiegów – po pewnym czasie umieścić w podwójnej trumnie. Czasem trumna taka wyposażona była w okienko umożliwiająca oglądanie zmarłego. Trzeba bowiem pamiętać że, charakter uroczystości pogrzebowych zakładał jego niejako aktywne współuczestnictwo. Trumna opatrzona była specjalnie na ten cel przygotowanym portretem, a przy zwłokach pojawiał się ucharakteryzowany na zmarłego archimimus (łac. aktor mimiczny).

W trakcie długotrwałych uroczystości ustami oratorów zmarły dziękował przybyłym gościom, przyjaciołom, rodzinie, ci zaś wygłaszali mowy, sławiące jego cnoty i zasługi. W kościele specjalnie w tym celu oświetlonym oraz udekorowanym ozdobnymi tkaninami i żałobnymi chorągwiami, budowano castrum doloris (łac. zamek boleści), gdzie na kilku stopniowym ozdobnym katafalku umieszczono trumnę. Na zakończenie trwającej nieraz kilka dni ceremonii między tłum żałobników wjeżdżał konno rycerz ubrany w zbroję zmarłego i przy odgłosach werbli, kruszenia kopii, niszczenia pieczęci oraz wszelkich innych atrybutów władzy i oznak zdobytych godności spadał z konia. Akt ten symbolizował stratę publiczną oraz społeczną śmierć wojownika i obrońcy ojczyzny. Przy pogrzebie ostatniego męskiego przedstawiciela rodu łamano także tarczę herbową. W rocznice śmierci, pogrzebu czy imienin urządzano uroczyste aniwersarze, dorównujące przepychem ceremonii pogrzebowej, a nierzadko ją przewyższające.

 
Nasi dobroczyńcy:


  


 

Nasi dobroczyńcy: