obraz25.gif
Słownik staropolskiHistoriaMusztraCiekawostkiKulinariaPieśniInformacje rekrutacyjne
Zły sąsiad PDF Drukuj Email
Wpisany przez Maciej Waligóra   
piątek, 28 listopada 2014 16:36

„Zły sąsiad, miecz nad głową, wieczna infamija,

Wielka to dla szlachcica jest melancholija !”

Do najgorszych utrapień życia zalicza to dictum ówczesne złego sąsiada, podobne w tym do znanego podania o Florianie Szarym i powstaniu herbu jelita. Było w tym wiele racji; zły sąsiad był gorszy pod niejednym względem od Tatarzyna i swawolnego żołnierza, bo ci przyszli i poszli, a sąsiad ciągle siedział na karku i ciągle żyć nie dawał. Te same były okazje i powody do waśnie sąsiedzkich, ci i dzisiaj, z wyjątkiem spraw o zbiegłego chłopa, tylko że dziś nikt, aby dokuczyć sąsiadowi, nie powiesi mu przed oknami chłopa złodzieja, jak to uczynił Aleksander Giedziński, który aby zdespektować sąsiada Michała Poniatowskiego, z którego dworem w Przewoźcu bezpośrednio jego grunta się stykały, kazał na szczycie góry „na samym prospekcie” jego mieszkania postawić szubienicę i wykonać egzekucję; nikt nie urządzi mu „kociej muzyki” w formie dzikiego polowania, jak to uczynili w r. 1633 Kłodziccy, na których żalą się prześladowani przez nich sąsiedzi Chordkowie, „że okazyj różnych szukają, aby im tylko mogli na zdrowie nastąpić, częstymi kontemptami znieważają, w odpowiedzi strasznej zgładzenia ich świata szczycą się, ludzie na żywot ich poduszczają, w głoś jawny i oczywisty mówią „zabij mi tylko młodszego, ze starym łatwiej; pojednamy się prędko”  - a teraz zebrawszy myśliwców z trąbami różnymi, nie aby polować, ale aby despektować, aż pod dwór p. Chrodki starego w Siemignowie przyjechawszy, psy zapuściwszy, trąbić rozkazali , szczwali, polowali, a potem do wsi przyjechawszy i psy strąbiwszy, znowu je rozpuścili; nikt nie zrobi, jak zrobił w r. 1611 Walenty Jaksmanicki, który Stanisława Porudeńskiego z Bonowa wita w swych progach uderzeniem w twarz, dając tym hasło swojej służbie, która rzuca się na nieszczęśliwego gościa i kładzie go trupem na miejscu, podczas gdy gospodarz woła: „Zdejmijcie tą żmiję z mojej głowy”.

Fregment książki Władysława Łozińskiego „Prawem i lewem. Obyczaje na Czerwonej Rusi w pierwszej połowie XVII wieku”

 
Nasi dobroczyńcy:


  


 

Nasi dobroczyńcy: